Seksoholicy Anonimowi

Strona Główna

     grudzień 2016

     grudzień 2015      Luty 2014      Marzec 2013

 

Świadectwa SA


Uzależnienie od Internetu –  jest Rozwiązanie.


Minęła druga w nocy. Muszę wstać o 5 rano, by zdążyć do pracy, pozostały mi zaledwie trzy krótkie godziny. Muszę chociaż przez te trzy godziny się przespać. A może dałoby się połączyć z inną samotną duszą, która jak ja ciągle jest tutaj. A jeśli coś stracę? Wschodnie Wybrzeże chyba już budzi się ze snu.

Poszedłem spać po północy, jednak kilka minut później wstałem, bo nie dałem rady zasnąć. Coś może mnie przecież ominąć. Nieugaszone pragnienie by połączyć się z innymi, uprawiając anonimowy seks jest płomieniem, którego nie da się ugasić. Być może odpisała na mój email. Powinienem sprawdzić pocztę. Wstaję, loguję się i sprawdzam pocztę. „Niczego nie ma. Cholera.” Myślę sobie, „Skoro już tutaj jestem, być może mógłbym wejść na inny czat. Teraz wybiorę sobie niejednoznacznego nicka. W ten sposób będę mógł rozmawiać z lesbijkami. Będę udawał 32-letnią kobietę. A może wejdę na czata dla gejów. Tutaj przeistoczę się w 48-latka szukającego kogoś uległego”.

Staram się zasnąć na dwie godziny przed pójściem do pracy. Ehh! To będzie długi dzień. „Nie będę już tego dzisiaj więcej robił, na pewno!”, myślę sobie po cichu. „NIE MA MOWY”.

Wracam do domu, i pierwszą rzeczą którą robię, to siadam do komputera. „Dalej”, myślę sobie „pospiesz się i szybko włącz”. Od razu sprawdzam pocztę. Mam maila od kobiety, z którą uprawiałem wirtualny seks. Powiedziałem jej, że jestem młodym mężczyzną, świeżo po rozwodzie, że odczuwam samotność. Mogę podstępnie wkradać się w kobiece serca i wykradać siłę, którą tam gromadzą. Zaczekaj, nie, to nie tak. Wszystko to jest nie tak. Wstydzę się tego, co robię. Co powiedziała? Dziękuje za to, co razem przeżyliśmy ubiegłej nocy. Nie mogła zmrużyć oka myśląc o mnie cały czas. Tak, tak, oczywiście. Czy wysłała jeszcze jedno swoje nagie zdjęcie? Tylko to mnie interesuje. Na zdjęciu widzę kobietę z dziećmi. Mówię sobie, że nie jest mi to potrzebne. Już nie będę z nią nigdy czatował. Cóż, żadnych maili więcej. Obiecałem sobie, że dzisiaj nie będę wchodził na czaty. Chcę wcześniej pójść spać.

Jak już tutaj jestem, mogę wejść na innego czata. Może ona znowu tam jest? Jej mąż wyjechał poza miasto. Nie powinien wrócić przed końcem tygodnia. Cholera, szkoda że jest na drugim końcu kraju.

Znowu mija jedenasta wieczorem, już dawno miałem spać. Jestem tak wyczerpany, że ledwo piszę. Nie mogę odkleić się od klawiatury. Powinienem coś zjeść. Siedzę tutaj już ponad sześć godzin bez przerwy. Miałem coś zrobić. Mogą pewnie poczekać do jutra. Muszą poczekać. Jutro nie włączę komputera. Mam za dużo do roboty.

Cholera, kolejny, długi dzień pracy. Jakoś zaczynam zapominać o ważnych rzeczach, staję się trochę roztargniony. Mam podkrążone oczy. Przynajmniej zdążyłem się ogolić i wykąpać tym razem. Tak wygląda choroba. Nieogolony, nieuczesany, wyglądam jak zbieg z obozu.

Cieszę się, że ten dzień dobiegł końca. Muszę zrobić pranie, zakupy, mam trochę różnych rzeczy do zrobienia. Gdy jestem nakręcony cyber seksem i moim nałogiem internetowym, każda kobieta wygląda jakby była tą, z którą wirtualnie współżyłem. Patrzę na nie z głęboko zakorzenioną w sercu żądzą.  Jestem niewidzialny lub tak mały, że kiedy przechodzą koło mnie swój wzrok mają utkwiony nade mną.  Widzę kobietę w dżinsach. Ma trochę nadwagi, ale nie jest brzydka. Widzę starszą kobietę przechodzącą przez ulicę, idzie z psami na spacer. Niezła, mówię sobie. Jestem beznadziejnie pogrążony w fantazji. Nie mogę się doczekać, aż wrócę do domu, włączę komputer i uruchomię to moje życie w świecie fantazji.

„Nie, nie powinienem”, mówię sobie, „nie dzisiaj”. Zrobiłem zaledwie połowę z tego, co miałem zrobić i już lecę do domu, by się zalogować. Chcę zobaczyć jak wyglądają kobiety tej rasy. A jak tamtej innej rasy?

Nie pamiętam kiedy zabrnąłem w seksoholizm. Mieszkałem w strefie wojennej. Oboje moi rodzice byli alkoholikami, a ojciec do tego czynnym seksoholikiem. Prawdopodobnie seksoholizm był moim przeznaczeniem. Rozpocząłem od magazynów dla mężczyzn, których pełno było w naszym domu. Z rozwojem techniki, mój nałóg dalej rozwijał się. Zacząłem od filmów na taśmie 8mm, potem była taśma Super 8. Potem przyszedł czas na taśmę Beta, a następnie na kasety VHS. Kiedy pojawiły się komputery byłem gotów by korzystać również z nich. Natychmiast rozpoczęła się podróż przez krainę czatów, obrazków i umawianie się na spotkania z ludźmi.

Zawsze odczuwałem, że bardzo różnię się od innych ludzi. To oczywiste patrząc na to, w jakiej rodzinie dorastałem. Spotkałem w necie kobietę, z którą wdałem się w romans. Zaszła w ciążę i bardzo chciała urodzić to dziecko. Nie chciałem dzieci z tamtą kobietą. Modliłem się modlitwą seksoholika: „Boże, będę już dobry, jeśli tylko mnie z tego wyrwiesz”. Bóg dał, że kobieta poroniła. A ja dalej brnąłem w mój seksoholizm.

Zmieniałem moje życie i starałem się rozpocząć na nowo, gdy zadzwoniła do mnie kobieta, z którą czatowałem. Moja dziewczyna (moja dzisiejsza żona) usłyszała wiadomość nagraną na telefon i chciała wiedzieć kto dzwonił. Powiedziałem jej, że to musiała być pomyłka. Kłamałem, choć nie bardzo mi to wychodziło. Zdrady i zaprzeczanie ciągnęły się nadal. Były stałym źródłem kłótni. Nie miałem żadnych granic, wydawało mi się, że cyber seks to nic więcej, jak tylko wzajemna masturbacja. Komu to szkodziło? Ona, będąca kobietą o twardych zasadach uznała, że cyber seks z inną  osobą jest włamaniem się do jej domu. Powiedziała mi, że dla niej wygląda to tak, jakbym spał w łóżku z inną kobietą, a nie z nią. Moje uzależnienie powoli stawało klinem pomiędzy nami. Aż pewnego dnia, gdy oglądaliśmy jakiś program telewizyjny, usłyszeliśmy o uzależnionych od seksu. 

Zaskoczyło mnie to, że mogłem utożsamić się z historią tych mężczyzn. Postanowiliśmy poszukać pomocy. Jakaś osoba z poradni powiedziała mi o SA, a ja chciałem spróbować tego. Moje niekończące się próby by zaprzestać - które były bezowocne - wskazywały mi na to, jak bardzo jestem bezsilny. Wszystkie one ostatecznie  powodowały, że coraz bardziej się staczałem. Nie było innego rozwiązania, jak tylko nadprzyrodzona interwencja. Przestałem się pogrążać, kiedy znalazłem SA.

Pamiętam pierwszy miting, jakbym był na nim wczoraj, mimo tego, że miał on miejsce ponad siedem lat temu, we wrześniu 1999. Wszedłem do sali, w której odbywał się miting, były tam trzy osoby, które były gotowe, by się mną zająć. Kiedy zakończyły opowiadanie o sobie, wszedłem na mój pierwszy miting. Poczułem, jakbym wszedł do jacuzzi z ciepłą wodą.  Poczułem, że jestem w domu. Wiedziałem, że nie jestem już sam w walce toczonej z demonami, które siedzą w mojej głowie. Byli tam mężczyźni i kobiety, którzy wiedzieli z czym się zmagam, którzy natychmiast się mną zajęli i zaprzyjaźnili ze mną. Nie bałem się już więcej ani nie wstydziłem dzielenia moimi przemyśleniami i doświadczeniami. Byli tam inni, którzy cierpieli na to samo co ja, jednak zmienili swoje życie i byli gotowi pomóc zmienić mi moje.

Po pierwszym mitingu przyszedłem do mieszkania. Moja dziewczyna leżała na kanapie i oglądała telewizję. Podszedłem do niej, wyłączyłem telewizor i przyklęknąłem obok niej. Wziąłem jej dłoń i położyłem na moim sercu. Spojrzałem jej prosto w oczy i poprosiłem z głębi duszy, „Proszę, nie zostawiaj mnie. Jest taki program, a ja chcę się zmienić. Proszę, daj mi szansę, bym to zrobił”. W kolejnym tygodniu moja dziewczyna poszła na jej pierwszy miting S-Anon. Pobraliśmy się, i obydwoje działamy w naszych programach. Od tamtego czasu każdy z nas pracuje nad swoim programem i razem pracujemy na jeszcze innym programie.

Dzisiaj uważam, że stałem się trzeźwy w dniu 17 sierpnia 2000 - ponad  7 lat temu. To również jest moja rocznica ślubu. Byłem trzeźwy również przed zawarciem małżeństwa, jednak kiedy się pobraliśmy przeniosłem datę trzeźwości na datę rocznicy ślubu. Ta data jest jeszcze lepszym powodem do świętowania z moją żoną. Bez trzeźwości seksualnej nie bylibyśmy dzisiaj małżeństwem.

Bóg miał swój plan względem mnie. Jego zamiarem było, bym odzyskał zdrowie po to, by również inni mogli zdrowieć. To z czasem stało się oczywiste. Bóg ocalił mnie od wszystkich konsekwencji mojego nałogu, abym mógł żyć i pomagać innym. Kiedyś zagranicą jechałem po pijaku i rozbiłem samochód. Mogłem się równie dobrze zabić, zasnąłem za kierownicą jadąc ponad 100 km na godzinę. Uświadomiłem sobie wtedy, że Bóg ma dla mnie jakieś zadanie, nie miałem jednak pojęcia co to będzie.

Dzisiaj moje życie różni się znacznie od tego, które prowadziłem kiedyś. Całe moje życie toczy się wokół zdrowienia. Nie jestem już niewolnikiem Internetu. Pękły łańcuchy mojego uzależnienia. Bywam kuszony, ale nie żyję w obsesji. Mam narzędzia, z których mogę korzystać by uzyskać pomoc,  gdy nadchodzą ciężkie chwile. Jestem częścią wspólnoty zdrowiejących, która jest dużo większa, niż ja sam.

Dzisiaj służby w SA, wspólnota, sponsorowanie i bycie sponsorowanym dały mi narzędzia, których potrzebuję, by pozostać trzeźwym w dzisiejszym świecie. Urazy, które prześladowały mnie gdy byłem dzieckiem, odeszły. Wola Boża przejawia się w moim życiu przez wybaczenie i zrozumienie. Dobrze się czuję we własnej skórze. Kto by pomyślał, że moja desperacka modlitwa i moja obietnica poprawy poskutkowałaby darami, które otrzymuję dzisiaj? Byłem bezsilny, nie potrafiłem zaprzestać moich zachowań i zmienić się, ale Bóg zmienił mnie poprzez ten program.

Gdy dorastałem dostęp do pornografii nie był szczególnie łatwy. Zawsze odczuwałem, że bardzo różnię się od innych ludzi. Wydawało mi się, że moim przeznaczeniem jest życie seksoholika. Nikt, kogo znałem, nie był tak narażony na oglądanie pornografii, jak ja wtedy. Jednakże w dzisiejszym świecie, wszyscy jesteśmy o trzy kliknięcia myszką od uruchomienia się.

Wierzę, że my, którzy jesteśmy trzeźwi seksualnie jesteśmy pionierami  w tym, co wydaje się światową epidemią o niewyobrażalnych rozmiarach. Ci z nas, którzy przyjęli ten program jako sposób życia mogą pomóc tym, którzy się zmagają.  Wierzę, że dlatego Bóg zesłał na mnie tę chorobę, a potem mnie z niej uratował.

Ta choroba jest potężniejsza niż ja. Była ona jedyną  rzeczą zdolną rzucić mnie na kolana, a tylko na kolanach mogę się modlić, by mój stan się poprawił. Wierzę, że Bóg zesłał na mnie tę chorobę, bym się zbliżył do Niego, abym mógł pokazywać drogę innym.  Zawsze będę wdzięczny za ten program, tę wspólnotę i miłość Bożą. 

- Anonim

Świadectwo pochodzi z biuletynu Anonimowych Seksoholików "Essay"


Nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookies w sposób opisany w Polityce Prywatności. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Szczegółowe informacje odnośnie cookies oraz ich blokowania znajdziesz tutaj.


© 1997-2017 Sexaholics Anonymous Inc.
Wszystkie prawa zastrzeżone